Psychosomatyka cz.2
Psychosomatyka cz.2
Psychosomatyka staje się coraz bardziej popularnym terminem, media społecznościowe mają niewątpliwy wpływ na ten fakt, co jest bardzo pożyteczne, jednak czasami możemy znaleźć w sieci obietnice, które niestety nie są wykonalne. Nie da się uwolnić traumy jednym ćwiczeniem, wyciszyć układu nerwowego kilkoma minutami świadomego oddychania, czy rozluźnić ciało 3 minutami ćwiczeń psychosomatycznych. Jakkolwiek tego nie nazwiemy, pracą z zablokowaną energią czy czakrami, uwolnieniem emocji czy traumy, potrzebujemy na to dużo czasu. Dlatego obietnica „poukładania sobie w głowie” w ciągu jednego weekendu jest tak kusząca. Kiedy nasz układ nerwowy jest ciągle w stanie mobilizacji lub zamrożenia, nasze mięśnie są permanentnie napięte, co powoduje m.in. spłycony oddech, a mózg czujnie skanuje otoczenie, pracuje bez przerwy na pełnych obrotach. Jeśli nasz układ nerwowy i hormonalny nie otrzyma sygnału, że jest już bezpiecznie, że możemy „puścić ciało” i przejeść w tryb „rest and digest” (odpoczywaj i traw), żadne spektakularne warsztaty „uwalniania traumy czy emocji” nam nie pomogą. Może tak przecież być, że jesteśmy w stanie zamrożenia, czujności, gotowości do walki czy ucieczki od wielu lat. Np. od momentu gdy po raz pierwszy byliśmy/łyśmy w przedszkolu i bardzo się nam tam nie podobało czy od chwili gdy ktoś wyśmiał naszą wrażliwość, to że płaczemy z byle powodu czy zachwycamy się byle czym. Powodów może być mnóstwo, bo trauma to nie tylko wojna, wypadek samochodowy czy trzęsienie ziemi. Tzw. traumy przez małe t (w przeciwieństwie właśnie do tym przez duże T) bardzo często odciskają się dużo trwalszym piętnem na naszych ciałach.
Aby poczuć się bezpiecznie, potrzebujemy czasu, spokoju (bez poganiania się, bez oceniania w stylu: a ty dalej …, tyle już terapii i nic, itp.) oraz powtarzalności. Małe dzieci mają poczucie bezpieczeństwa kiedy wiedzą, że rodzic zawsze je odbierze z przedszkola, że wiadomo co się będzie działo przed pójściem spać, itp. Nasz układ nerwowy potrzebuje m.in. właśnie tego. Np. stałych godzin pobudki czy posiłków.
Dowody naukowe są jasne, nasz układ nerwowy potrzebuje powolnego, stopniowego przywracania poczucia bezpieczeństwa.
Psychosomatyka to nie żadne czary mary, żadna magia, to czysta fizjologia. Dzięki temu możemy działać oddechem, ruchem, relacjami z innymi oraz powtarzalnością.
I co najważniejsze, jeśli objawy nie mijają może to znaczyć, ze po prostu potrzebujesz więcej czasu, więcej cierpliwości i czułości dla siebie. Jeśli przez lata byłeś/-aś w strategii przetrwania, może minąć dużo czasu zanim Twój układ nerwowy zaufa światu i zacznie się relaksować.
To proces powolny, bez fajerwerków, to ewolucja, nie rewolucja.
Jednak niektóre weekendowe warsztaty mogą być świetnym uzupełnieniem dla naszej codziennej rutyny.